<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Politechnika i nurkowie">
<author_1="Paweł Jasienica">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="12">
<date="1954-12-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Kiedy przed wojną, jako młody inżynier, zacząłem pracować we Władysławowie. pierwsze moje zadanie polegało na zaprojektowaniu stodoły, połączonej z oborą i gnojownikiem dla latarnika w Rozewiu. Nie byłem zanadto zachwycony. Ale dla latarnika... Zawsze to morzem pachnie... Tak się pocieszałem". Tyle tylko na temat swojej dawniejszej działalności powiedział mi profesor Stanisław Huckel, obecny rektor Politechniki Gdańskiej. Jednakże wiadomo skądinąd, że tęgo oni w tym Władysławowie pracowali. Ot chociażby tamtejszy falochron, tzw. palisadowy, całkowicie zaprojektowany i wykonany przez Polaków. Zdał egzamin: przetrzymał dziesiątki lat, wojnę, sztormy i Hitlera — nawet częściowe wysadzenie w 1945 roku. Po koniecznym remoncie i wylataniu z powodzeniem służy do dzisiaj. W maju 1945 roku rząd wydał dekret o utworzeniu Politechniki Gdańskiej. (Chodziło istotnie o utworzenie, bo z poprzedniej, założonej w roku 1904 przez Wilhelma II oprócz osmalonych murów niedużo więcej zostało). Tak więc niedawno rozpoczęty rok akademicki 1954-55 jest pierwszym jubileuszem tej polskiej uczelni. — Proszę zwrócić uwagę, że w tym roku po raz pierwszy w dziejach naszej Politechniki rektorem został specjalista od spraw morskich — mówił mi pewnego razu profesor Stanisław Szymborski, ongiś założyciel Akademickiego Związku Morskiego. Któregoś dnia wrześniowego obaj wymienieni profesorowie zawieźli mnie autem do Sopotu i poprowadzili w kierunku mola. Muszę wyznać otwarcie, że nie lubiłem tego obiektu, tłoczących się na nim tłumów, stukania tysięcy obcasów po deskach, i głośników radiowych, wyjących niczym surmy walecznych wojsk Jozuego. Wszedłem więc pełen niechęci, wyszedłem z obfitym zapasem błogich sentymentów. „A jak się stało — opowiem". U samej nasady mola stoi po lewej stronie mały pawilonik. Dawniej była w nim kawiarnia. Obecnie napis nad wejściem głosi: Stacja Morska Instytutu Budownictwa Wodnego Polskiej Akademii Nauk (a na dachu tego badawczego zakładu znajduje się jeden z powyżej wspomnianych głośników — „co bardzo dziwne", jak zwykł był mawiać niejaki Samuel Pepys).
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
